Protokół Idealnego Tygodnia
Jak przejąć inicjatywę nad swoim dniem i tygodniem?
Gdy zaczynam nie wyrabiać się z zadaniami lub szukam przestrzeni na nowe aktywności, często wracam do sprawdzonej metody „Idealnego Tygodnia”.
Jest to jedna z moich ulubionych metod, która polega na zaprojektowaniu takiego tygodnia, w którym to my proaktywnie zarządzamy naszym czasem. Zamiast chaotycznie reagować na to, co przyniesie nam świat zewnętrzny, sami świadomie tworzymy każdy dzień.
Słowo „idealny” może mieć dla każdego inne znaczenie. Ideał odnosi się tutaj zazwyczaj do tego, czego potrzebujesz najbardziej. Jeżeli brakuje Ci czasu na odpoczynek, to projektujesz tydzień pod odpoczynek. Jeżeli chcesz mieć więcej czasu na własne projekty, to skupiasz się na zaplanowaniu czasu na te aktywności.
„Idealny Tydzień” to jedna z tych metoda, które cenię za to, że dopasowujemy ją do własnych potrzeb, zamiast dopasowywać się do niej, aby była skuteczna.
Wdrożenie Idealnego Tygodnia
Stwórz nowy kalendarz w aplikacji Google i nadaj mu nazwę „Idealny Tydzień” (dodasz go, klikając ten link). Upewnij się, że masz włączony widok tygodnia, aby łatwiej pracować z kalendarzem.
Zacznij wypełniać swój tydzień blokami czasu. Dodaj wydarzenia, które będą reprezentowały Twoje regularnie powtarzające się i nienegocjowalne czynności.
W moim przypadku są to na pewno:
praca na etacie,
transport do pracy i z powrotem
oraz sen.
Już na tym poziomie świetnie widać pozostały czas do zagospodarowania. Oczywiście jeżeli masz więcej stałych aktywności, to warto jest od razu je dodać.
Dobrym sposobem na uświadomienie sobie, jak spędzasz swój czas, będzie przeprowadzenie tygodniowego lub dwutygodniowego zapisywania wykonywanych działań. Możesz co 15 lub 30 minut zapisywać aktualnie wykonywaną czynność, lub skorzystać z timera np. Toggl. Nie jest to proste i wymaga sporo wysiłku, żeby wytrwać w konsekwentnym mierzeniu czasu, ale bazując na prawdziwych danych, o wiele łatwiej jest potem wdrożyć optymalizacje.
Niezależnie od wybranego podejścia, spędź chwilę i wypisz czynności, na które musisz zaplanować czas oraz te, na które chcesz.
W moim przypadku są to na pewno:
czas na poranną rutynę
czas na trening
czas na przygotowanie jedzenia
czas na wieczorną rutynę
czas na zakupy
Następnie dodaj każde działanie w formie bloku czasu. Uwzględnij bufor czasu. Jeżeli planujesz, że dana czynności zajmie ok. 45 minut, to zaokrąglij ją do pełnej godziny.
Na tym etapie powinieneś widzieć już mocny zarys Twojego idealnego tygodnia.
Pozostaje jeszcze kwestia Twoich celów. Jeżeli czytasz ten newsletter, to na 90% masz jakieś cele, którymi chcesz się regularnie zajmować. “Idealny Tydzień” wskaże Ci luki w Twoim tygodniu, gdzie możesz zaplanować czas na ich realizację.
Na moim przykładzie widać dwie takie luki. Rano oraz wieczorem.
No dobra. Mój przykład może nie oddawać aż tak rzeczywistości większości, przez co może wyglądać zbyt prosto, aby w to uwierzyć, ale na swoją obronę napiszę, że korzystam z tej metody od wielu lat i przechodziłem przez wiele aktualizacji mojego idealnego tygodnia.
Dlatego jeżeli moim głównym celem jest tworzenie treści, rozwój, czy budowanie wokół tego marki osobistej, to wiem, że takie działania wymagają ode mnie sporo energii. Idąc dalej i znając siebie, wiem, że po pełnym dniu pracy i np. treningu, nie ma szans, abym ze świeżą głową był w stanie pracować kreatywnie.
Pozostaje więc poranek. I to tam wciskam blok czasu, jeden z najcenniejszych, który poświęcam na działania zbliżające mnie do osiągnięcia wyznaczonych celów. W ostatnie wolne miejsce, czyli wieczór dodaje czas na niezaplanowany chillout.
Tak oto doszliśmy do momentu zaplanowania całego „Idealnego Tygodnia”. Tylko jak można się spodziewać — byłoby zbyt idealnie, gdyby było tak idealnie i kolorowo.
To, czego nauczyłem się przez te kilka lat stosowania idealnego tygodnia, to, że ideał jest rzadko kiedy osiągalny i powinien służyć jako pewien wyznacznik, a nie cel sam w sobie. Będą dni, kiedy zaśpisz i Twoja poranna rutyna nie wypali. Będą dni, kiedy zostaniesz dłużej w pracy i cały ciąg pięknie pokolorowanych bloczków posypie się jak klocki domina. Życie.
I to życie jest drugim etapem „Idealnego Tygodnia”.
Powinieneś mieć drugi (albo pierwszy, oryginalny) kalendarz, który odwzorowuje Twoje rzeczywiste aktywności. Zaznaczasz, kiedy faktycznie odbył się trening, czy poranne okna pracy faktycznie zostały zrealizowane, czy poszedłeś spać o zaplanowanej porze. Alternatywnie robisz to w formie jakiegoś podsumowania dnia w dzienniku.
Chodzi o to, aby porównać rzeczywistość z projektem „Idealnego Tygodnia”. Zauważyć, jak daleko lub jak blisko jesteś tego, do czego chcesz dążyć.
Nie chodzi o przesuwanie lub kolorowanie bloczków. One są tylko i wyłącznie informacją zwrotną, którą możesz wykorzystać do optymalizacji swojego harmonogramu, korzystając z innych protokołów.
To jest pętla ciągłego doskonalenia.
Podsumowując
Metoda Idealnego Tygodnia rozwiązuje sporo typowych problemów:
Pomaga przejść z reaktywnego do proaktywnego trybu życia. Zamiast reagować na to, co przyniesie dzień, sam decydujesz (na tyle, ile możesz) o swoich priorytetach.
Ogranicza przełączanie kontekstu. Nie skaczesz po zadaniach. Wiesz doskonale jaki jest następny blok i jakie działania reprezentuje.
Pozwala dopasować zadania do Twoich naturalnych rytmów energii. Sam zaplanowałem kreatywne, wymagające zadania przed pracą na etacie, wtedy, gdy mam świeży umysł.
Zapewnia poczucie większej kontroli na swoim kalendarzem i pomaga w ustaleniu granic. Idziesz na siłownię zrobić trening w 45 minut, więc nie kręcisz się w kółko z nosem w telefonie, tylko ładujesz serię po serii, żeby wyrobić się w czasie.
Rozwiązanym problemom towarzyszą oczywiście konkretne korzyści:
Jasna struktura dnia,
która prowadzi do skupienia się na właściwych zadaniach.
Zredukowane zmęczenie decyzyjne.
Lepszy work-life balance / work-life integration.
Oczywiście mogą pojawić się różne problemy, przez które finalnie możesz uznać „Idealny Tydzień” za kolejną zbędny wymysł. Główny z nich to:
Nadmierny optymizm i brak elastyczności. To, że raz udało Ci się wrócić z pracy do domu w 15 minut (bo nie było korków), nie oznacza, że będzie tak codziennie. Lepiej zaokrąglić czas do góry i być czasami pozytywnie zaskoczonym niż odwrotnie.
✱
Daj sobie szansę i spróbuj.
Nic nie stracisz, a możliwe, że sporo zyskasz.
Jak nie czas, to świadomość, gdzie go przepalasz.
Tymczasem, życzę Ci efektywnego tygodnia!
Adrian.








idealne wydanie! ;D